expr:class='"loading" + data:blog.mobileClass'>
Obecnie blog przechodzi korekty, w trakcie pisania jest epilog, po którego opublikowaniu blog zostanie oficjalnie zamknięty.

czwartek, 7 lipca 2016

X. Wszystko się zmienia

Jack Frost, Strażnik Zabawy siedział przygnębiony na śliskich, przezroczystych schodach i patrzył pusto na królową Arendelle, która rozczesywała blond włosy lodowym grzebieniem. W ciągu kilku ostatnich godzin urządziła sobie komnatę rodem z baśni o Królowej Śniegu. Próbował zwrócić jej uwagę tworząc wzory szronu na ścianach pałacu, ale Elsa nie przejmowała się nimi, w końcu dla niej nie było to niczym niezwykłym. Nagle rozległ się trzask drzwi. Jasnowłosa szybko skończyła fryzurę i ze zdenerwowaniem w oczach pobiegła schodami, przechodząc przez niewidoczne dla niej ciało chłopaka. Zacisnął tylko pięści, siedząc w bezruchu.
– Elsa? Elsa?! To ja, Anna!
Jack poderwał się do góry, słysząc głos księżniczki. Może jest dla niego jeszcze jakaś szansa? Wbiegł kilka stopni w dół i obserwował wydarzenia zza lodowego filara.
– Anna... – powiedziała królowa, stojąc na półpiętrze.
– Ooo, siostra, ale się zmieniłaś – rudowłosa stała niedaleko fontanny lodu i patrzyła z otwartą buzią na wszystko, co napotkał jej wzrok. – Na o wiele lepsze! – uzupełniła szybko. – A ten pałac... Nie z tej ziemi.
– Dziękuję, nawet nie przypuszczałam, że tak potrafię – uśmiechnęła się jej siostra.
– Przepraszam za wszystko, gdybym wiedziała, że...
– Nie, nic nie szkodzi, nie musisz za nic przepraszać – przerwała wypowiedź księżniczki Elsa, jednak i jej nie było dane skończyć wypowiadać myśl, gdyż Anna zauważyła w końcu białowłosego.
– Jack! – wykrzyknęła i bez skrupułów podbiegła do niego, o mało nie poślizgując się na schodach.
– Kto? – pytanie jasnowłosej zamurowało młodą kobietę.
– Jak to kto? Jack Frost, twój przyjaciel, stoi tu przecież! – rudowłosa zaczęła machać rękami. – Nie widzisz go?
Królowa pokręciła przecząco głową, a jej siostra odsunęła się kilka kroków do tyłu i położyła rękę na ramieniu Strażnika.
– Nie jestem w stanie tego wyjaśnić – szepnął ze zrezygnowaniem w głosie.
– Anno, nie wiem o kim mówisz, ale powinnaś już iść – Elsa odsunęła się w cień filaru. – Twoje miejsce jest w Arendelle.
– Twoje też! – wzburzyła się rudowłosa. – Nie możesz się odciąć o świata!
– Nie, tutaj mogę być sobą, nikogo nie krzywdząc – jasnowłosa zaczęła wchodzić po schodach.
– Elsa, czekaj!
Jack szedł powoli za Anną jak w jakimś amoku, wsłuchując się w słowa siostrzanej piosenki.
Proszę cię, nie odchodź tak, nie zamykaj drzwi. Już nie muszą wrócić samotności dni. To pierwszy raz jak sięga pamięć, rozumiem już co i jak. To pierwszy raz jak sięga pamięć, mamy szansę zmienić świat. Dzisiaj razem przetrwamy tę zamieć, więc nie musisz się już bać. Bo pierwszy raz jak sięga pamięć, obok będę stać.
– Anno, do domu wróć, swym życiem żyj. Otwórz wszystkie drzwi, na światło słońca wyjdź. Tak, wiem. Pomóc chcesz, lecz lepiej idź. Tak, jestem sama, ale wolna też, więc odejdź, jeśli chcesz bezpieczna być.
– Ale w Arendelle wciąż sypie, sypie, sypie, sypie śnieg.
Frost przykucnął, słuchając uważniej. Dobrze wiedział, że sytuacja zaczyna obracać się w złym kierunku.
– Jak to? – zapytała królowa z przerażeniem w oczach. – To... To niemożliwe!
– W całym kraju panuje zima, ale po prostu zrób teraz wiosnę i...
– Kiedy ja nie potrafię! – przerwała jej jasnowłosa.
– Potrafisz, wystarczy, że w to uwierzysz – Anna jak zawsze nie traciła ducha.
Wolności sen omamił mnie...
– Niepotrzebnie boisz się!
– Nie ucieknę od burz na serca dnie...
– Gdy staniemy ramię w ramię!
– Ta klątwa ofiar chce...
– Naprawimy to, co złe!
– Błagam cię już nie mów nic, tu wokół strach i śmierć we łzach!
– Zobaczysz, zniknie mgła! Razem wszystko odmienimy już nie będzie wiecznej zimy i staniesz w słońcu dnia jak...
Nagle głos rudowłosej urwał się. Jack patrzył z szeroko otwartymi oczami na nią, gdy osuwała się na ziemię, a potem spojrzał na zastygłą w miejscu Elsę, która stała z wyciągniętymi przed siebie rękami. Chciał coś zrobić, ale co on mógł? Nagle na dole rozległ się dźwięk rozbijanej tafli lodu. Białowłosy minął zszokowaną królową i przechylił się przez barierkę balkonu. Przy schodach prowadzących do pałacu kręcił się tłum uzbrojonych ludzi. Część z nich brutalnie trzymała rosłego blondyna, renifera i gadającego bałwanka, a reszta szturmowała drzwi wejściowe. Zanim Frost zdążył zorientować się w sytuacji, do komnaty, w której byli, wpadło dwóch ludzi w czerwonych ubraniach. Kiedy zobaczyli podpierającą się łokciami na podłodze księżniczkę, jeden z nich bez skrupułów wycelował kuszę w stronę jasnowłosej. Jack podbiegł do niego, jednak popchnął go za późno. Strzała poleciała w lodowy żyrandol, a nie sufit. Zanim odłamki posypały się na jasnowłosą, kobieta zdążyła tylko krzyknąć.



~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Kon'nichiwa, jeśli ktoś tu jest.
Jako że kobieta zmienna jest, zamiast epilogu jeszcze jeden rozdział i dopiero epilog. Tak mi się jakoś napisało. Powrotu tu nie będzie, ale ja jestem upartym osłem i lubię zakończyć sprawę z klasą.
Arigato, Sailen-san za komentarz pod poprzednim rozdziałem raz jeszcze.
Sajonara,
Anna ZzaŚwiatów